Od jutra. Od nowego miesiąca. Od następnego tygodnia. Od poniedziałku. Od nowa. Jeszcze raz i kolejny. Ciągłe poddawanie się. Ciągłe zaczynanie od początku. Ciągłe porażki. Ciągłe wyrzuty sumienia, łzy, smutek, zgrzytanie zębami, złość, bezsilność. Brak silnej woli, samozaparcia, porządnej motywacji. Te uczucie beznadziejności, bo znowu nie dałaś rady. Znowu zawiodłaś samą siebie. Nie jesteś już tym zmęczona? Bo ja jestem. Mam dość budzenia się codziennie rano wiedząc, jak bardzo zawaliłam poprzedniego dnia. "Cholera, jesteś taka gruba, brzydka, mało zabawna. Taka beznadziejna" – mam dość tego głosu w głowie, powtarzającego coś, co niestety jest najszczerszą prawdą. Jestem zła za swoje słabości, które mnie przerastają. Chcę znaleźć w sobie siłę, by to przezwyciężyć. By pokazać wszystkim, a przede wszystkim sobie, że potrafię. Potrafię, bo chcę. Potrafię, bo znalazłam w sobie moc, która pomaga mi przez to przejść z uśmiechem na twarzy. Bo chcę się zmienić. Bo wiem, że mogę. To tylko zależy ode mnie. Nikt inny na to nie ma wpływu; to ja jestem osobą, która musi powiedzieć sobie: "dość, pora wziąć się za siebie, bo doskonale wiesz, że potrafisz!" Wystarczy próbować. Aż do skutku. Bo warto. Bo jestem tego warta, tak mocno, jak ty jesteś. Dlatego nie można się poddawać, dlatego osiągnę swój cel.